miércoles, abril 18, 2007

mate

W Ekwadorze i Peru ludzie nie bardzo wiedza, ze isntnieje cos takiego, jak yerba mate. W Chile mate mozna kupic w kazdym sklepie, pije sie tak, jak u nas zielona herbate. W Argentynie natomiast mate kroluje calkowicie (oddajac tylko troszke miejsca kawie). Urzednicy na granicy caly dzen spedzaja z guampa (naczyniem do picia mate) w dloni. Jedziesz stopem- pierwsze pytanie polowy kierowcow: ¿Toman mate? Po czym wyciagaja caly sprzet i cie czestuja. W sklepie, w ktorym pytasz o droge, sprzedawczyni najpierw podaje ci guampe, a dopiero potem udziela odpowiedzi na zadane pytanie. Na kazdej stacji benzynowej jest urzadzenie, z ktorego mozesz sobie wziac lub kupic za 50 gr wrzatek. W sklepach i supermarketach mate jest najliczniej reprezentowanym towarem - kilogramowe opakowania z roznymi gatunkami zajmuja duzy regal (choc Argentynczycy wola kupowac od razu w workach po 50 kg, bo po co takie malutkie?).
Kazdy sklep oferuje rowniez ogromny wybor guamp, guaprzysk i guampiatek: z wydrazonego owocu tykwy, drewna, metalu, plastiku, gliny, z podstawka, z nozkami, do powieszenia, z wygrawerowanym imieniem i nazwiskiem lub tekstem "kocham Julke", kolorowe, z wzorkami indianskimi... lub zwyke czarne Jednym slowem, kazde masci.

Normalnie, jako obcokrajowcy, zwracamy na siebie uwage okolicznej ludnosci. Kiedy jedak siedzimy na skwerku i popijamy mate, wszyscy zaczynaja nas traktowac, jak tutejszych wiecej juz nam sie nie przygladajac. Jak wroce, zaczne pic mate na Plantach.

1 comentarios:

A las jueves, 19 abril, 2007 , Anonymous Hanka ha dicho...

wzięłabym was traktorem na stopa;)) ale kursowym samochodem nie bardzo bo dzisiaj go zepsułam;)))

 

Publicar un comentario

Suscribirse a Enviar comentarios [Atom]

<< Página principal